Wtorek, 18 stycznia 2022. Imieniny Beatrycze, Małgorzaty, Piotra

Jubileusz z Robertem Lewandowskim i Adamem Małyszem w tle

2019-11-01 08:20:00 (ost. akt: 2019-10-30 14:38:33)

Podziel się:

Gdybym dziś pisał swój pierwszy felieton z pewnością nosiłby tytuł: „Lewandowskiego witamina gdy na jesieni jest zima”. Analogicznie tytuł mojego pierwszego felietonu dumnie, tak mi się wtedy wydawało, „Adamowa witamin gdy w zimę lata ni ma”.

Wówczas sukcesy święcił Adam Małysz, który swoimi wyczynami pokazywał nadludzkie zdolności bijąc wszelkie rekordy. Teraz robi to Robert Lewandowski, który strzela gola za gole, w każdych rozgrywkach i udowadnia, że czas Ronaldo i Messiego się skończył.

Z wielkim podnieceniem tworzyłem literka po literce kolejne akapity swojego felietonu. Po skończeniu mojego dzieła drżącymi rękami zapisywałem go na dyskietce modląc się by aby przypadkiem się nic nie skasował i szczęśliwie zaniósł ów twór w całości do redakcji, mieszczącej się na ul. Długiej w Mławie. Wtedy nie wiedziałem, że ulica Długa, na tak długo pozostanie w mojej pamięci. Można rzec na zawsze. O mojej pierwszej wizycie w redakcji „Nowego Kuriera Mławskiego” pojawiła się nawet swoista opowieść, a mój były szef i szlifierz moich szlifów dziennikarskich wielokrotnie ją powtarzał nowym adeptom sztuki dziennikarskiej, którzy co jakiś czas pojawiali się w naszej redakcji. A więc, pewnego dnia... nie, nie napiszę, może będzie to temat do następnego felietonu. Przez lata pisania miałem, jak chyba każdy wzloty i upadki... Tematy były różne, różniste, jak bombki w skeczu u Smolenia i Laskowika. Przy okazji panie Zenku, może pan w życiu tego nie przeczyta, ale bardzo miło wspominam z panem wywiad. Podobnie było z Golec uOrkiestrą - „Bardzo rozrywkowe towarzystwo” czy ze śp. Zbigniewem Wodeckim - „Bardzo fajny facet”. Tu muszę dodać, a nawet zdradzić małą tajemnicę, że do wywiadu ze znaną osobą miałem pytanie „sztandar”. Dzięki niemu nie było problemu z tytułem dla wywiadu. Mimo braku doświadczenia dziennikarskiego w pewnej chwili „...wypłynąłem suchego przestwór oceanu...”. Ja był dodał słowo: „szeroki”, bo mój drugi wywiad w karierze dziennikarskiej przeprowadziłem z Kazimierzem Górskim, człowiekiem legendą polskiej piłki nożnej.

Co czułem...niedowierzanie i spełnienie marzeń. Być może była to jedyna okazja spotkać jednego z największych Polaków. I dodam tylko, że bynajmniej mnie łatwiej było rozmawiać z ludźmi znanym i zadawać im pytania, niż rozmowa ze zwykłymi zjadaczami chleba z własnego „powiatowego” podwórka. Jednak dziennikarstwo to nie tylko umiejętność pisania tekstów pod względem gramatycznym i stylowym, ortografię pomijam, bo dzisiejsze komputery, laptopy, notebooki, smartfony i inne cuda techniki słownik, nie tylko języka polskiego, mają opanowany. Do umiejętności dziennikarza dochodzi obsługa aparatu fotograficznego, bo jak mawiają klasycy jedno zdjęcie jest bardzie wymowne niż tysiąc słów. Moje doświadczenie ze zdjęciami i zdolnością ich robienia określam jako wystarczający. Nawet swego czasu miałem wystawę, ale o tym kiedy indziej, kolejny materiał na felieton. Może do końca tego tekstu uzbieram jeszcze parę wątków wartych opisania.

Otóż czasem zrobione zdjęcie jest ciekawe, śmieszne, zaskakujące jak polowanie z aparatem na kota. Tak polowałem na kota, podkreślam z cyfrówką – nie mylić z dubeltówką. Kot polował na mysz. Ja upolowałem ciekawe ujęcie, a kot mysz. Z perspektywy myszy moje zdjęcie było tragiczne, a z punktu widzenia kota co najmniej smaczne. Jednak zdarzały się zdjęcia tragiczne i bardzo przerażające. Miałem chyba dwa takie przypadki. O tym jak tragiczne były to fotografie uświadomiłem sobie w niewielki czasie od chwili ich zrobienia. No bo jak nazwać zrobienie zdjęcia starszej kobiecie, która siedzi na pomniku kilka tygodni wcześniej pochowanego męża i uśmiecha się do ciebie, a wieczorem idąc na cmentarz zostaje śmiertelnie potrącona przez samochód. Do dziś pamiętam dreszcze jakie mnie przeszły gdy wybierałem te zdjęcie na pierwszą stronę. Do teraz pamiętam ten tytuł z „jedynki” - „Zginęła jakby na naszych oczach”. Dość o smutkach i tragediach, miało być o dziennikarstwie i Kurierze. Jednak był czas mojej rozłąki z Kurierem, aż tu nagle niemal jak w filmie „Powrót Jedi ”wróciłem do miejsca, w którym się wszystko zaczęło. I podobnie jak Luke Skywalker (z padawana - uczenia został Jedi - mistrzem) ja odchodziłem z Kuriera jako dziennikarz,a wróciłem jako redaktor naczelny.

Największą umiejętnością dziennikarza (którym będę zawsze niezależnie od tytułu redaktor naczelny) jest wyszukiwanie, zdobywanie – jak zwał, tak zwał informacji. Informacji pewnych, sprawdzonych i sensacyjnych, rzecz jasna w granicach przyzwoitości i etyki prawdziwych „żurnalistów”. Najciekawszym tematem w mojej 16 – letniej karierze są tajemnicze kręgi w miejscowości Giednia. Nieważne kto je zrobił kosmici, natura czy nudzące się w końcowej fazie wakacji dzieciaki. Ważny był temat, który zaskoczył wszystkich. Jeszcze ważniejszy był fakt, że to ja, a nie kto inny znalazł się tam, zrobił rzetelną robotę, skrzętnie to napisał, tak obiektywnie, że trafił on do publikacji na „jedynce”. Jeśli chodzi o pierwszą stronę w gazecie, nie ważne jaki to temat, ale „jedynka” dla dziennikarza czy fotoreportera zawsze jest prestiżem. A wracając do moich kosmitów, już nie przylecieli do mnie jak do Luisa De Funesa w „Kapuśniczku”. Dlaczego? Być może dlatego, że wylądowali w polu zboża, a nie kapusty. Niestety z żyta kapuśniaku nie zrobisz, ale zawsze można zorganizować jubileuszowego szampana...
SW

Komentarze (1) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Zacznij od: najciekawszych najstarszych najnowszych

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB

  1. z bliska #2812924 | 83.28.*.* 2 lis 2019 10:17

    Panie Wyrostek==niech Pan tego szmpana nie pije zbyt dużo bo kręci, sie w głowie czytajcym od tych bajek i Pańskich sukcesów dla mnie to typowa amatorszczyzna w Pana wykonaniu, a nie dziennikarstwo==od którego dzielą Pana lata świetlne!!!===BO PAMIĘTAM PANA BIEGANIE ZA PISZĄCYM TE SŁOWA ABY UZYSKAĆ KOMENTARZ-- którego Pan nie uzyskał do pewnego zjawiska. gdybym mógł przewidzieć że będzie Pan tak "SŁAWNY"---TO Z PEWNOŚCIĄ BYM UDZIELIŁ TEGO KOMENTARZA===no ale było minęło, a do szczegółów nie warto wracać po latach.

    Ocena komentarza: warty uwagi (2) ! - + odpowiedz na ten komentarz