Sobota, 25 marca 2017. Imieniny Bolka, Cezaryny, Marioli

Dlaczego nikt nie zapobiegł zamknięciu przejazdu?

2016-03-13 20:22:28 (ost. akt: 2016-03-13 20:23:58)

Podziel się:

Na ostatniej sesji wywołany „do tablicy” został Jerzy Rakowski, który był burmistrzem, kiedy podejmowano decyzje dotyczące lokalizacji wiaduktów. Wypowiedziała się także radna Halina Pszczółkowska, która stwierdziła, że w tamtym czasie... w ogóle się tym tematem nie interesowała.

Robert Bartosewicz
r.bartosewicz@kuriermlawski.pl

Podczas ostatniej sesji we wtorek 1 marca radni zwrócili się z apelem do PKP i Ministerstwa Infrastruktury o przywrócenie przejścia pieszego i ruchu pojazdów przez tory w ciągu ul. Kościuszki. Podczas dyskusji radny Jarosław Zadrożny zapytał Jerzego Rakowskiego o motywy przyjęcia w latach 2005 – 2006 rozwiązania, zgodnie z którym przejazd ten miał być zamknięty. Jak podkreślił Zadrożny, do zadania pytana w tej sprawie zobligowali go mieszkańcy tak zwanego „Zatorza”.

– Z perspektywy czasu twierdzę, że osiągnęliśmy dobre rozwiązanie dla miasta, bo trzeci wiadukt wcale nie był pewny. Ktoś może dzisiaj zapytać, dlaczego nie walczyliśmy choćby o przejście dla pieszych. PKP nie było zainteresowane, aby wprowadzić dodatkowe przejazdy czy inwestycje. Nie mówię że jestem szczęśliwy, bo ludzie są nieszczęśliwi w tamtym miejscu. Oczywiście ci ludzie stracili. Ja to rozumiem – mówił Jerzy Rakowski. Jednocześnie zaznaczył, że w tamtym czasie władze miasta starały się zadania dotyczące komunikacji w tamtej części miasta wykonać jak najlepiej, ze świadomością, że część mieszkańców będzie miała spore utrudnienia. - Chcę powiedzieć, że nic nie było ukrywane. Było spotkanie ze starostą, z wójtami. Była prasa i o tym informowała. Zajmowała się tym komisja budownictwa. Przy wykupie gruntów informowałem radnych o tym, co kupujemy i w jakim celu. Jeśli ktoś mówi, że była to jakaś wiedza tajemna, to mówię, że nie. Wszyscy radni w tamtej kadencji wiedzieli, jeżeli ktoś chciał wiedzieć – objaśniał Rakowski.

„Ja się tym
nie interesowałam”


Do dyskusji włączył się także radny Michał Pol. Zwrócił się on do radnej Haliny Pszczółkowskiej.
– Dziś wszyscy jesteśmy za tym, żeby pomóc mieszkańcom i przywrócić przejazd. Decyzje, o których dyskutujemy dotyczą lat 2005-2006. Pani była wtedy radną, prawda? Czy wtedy podjęła pani jakieś działania, żeby zapobiec sytuacji jaką mamy dzisiaj? – zapytał Pol.Halina Pszczółkowska tłumaczyła, że nie była to miejska inwestycja. Objaśniała, że przejazd z ulicy Kościuszki został zabrany na rzecz wiaduktu w dzielnicy przemysłowej z naruszeniem obiecywanej zasady „gdzie przejazd tam wiadukt”.

– Był przejazd 140 lat. Ja tym się w ogóle nie interesowałam, ponieważ to nie była inwestycja urzędu miasta, ale PKP. Pierwsze założenia były takie, że wiadukty się stawia tam, gdzie były przejazdy. W Zimnosze koło Iłowa zbudowano wiadukt dla jednego mieszkańca. Nas jest dwa tysiące. Nie można zabierać przejazdu, który służył mieszkańcom 140 lat. To nie jest Warszawa, że autobusy jeżdżą co 5 minut – argumentowała Pszczółkowska.


Komentarze (1) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Zacznij od: najciekawszych najstarszych najnowszych

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB

  1. miro #1954263 | 77.253.*.* 15 mar 2016 19:10

    Sądząc po wysokościach diet mławskich radnych, to faktycznie Mława to nie Warszawa, ale jakiś Dubaj.

    Ocena komentarza: warty uwagi (2) ! - + odpowiedz na ten komentarz