Poniedziałek, 26 września 2022. Imieniny Cypriana, Justyny, Łucji

Historia regionu. Klęski elementarne w Mławie

2022-09-13 09:00:00 (ost. akt: 2022-09-13 09:20:05)
Epidemie towarzyszą ludzkości od najdawniejszych czasów.

Epidemie towarzyszą ludzkości od najdawniejszych czasów.

Autor zdjęcia: pixabay.com

Podziel się:

Dzisiaj Michał Nowakowski, historyk, nauczyciel i członek Towarzystwa Przyjaciół Ziemi Mławskiej przybliża na naszych łamach "Klęski elementarne w Mławie".

Mława, jako miasto przygraniczne narażona była na liczne najazdy sąsiadów i bezprawie najeźdźców, a ziemia zawkrzeńska nierzadko pustoszona przez dramatyczne wydarzenia tj. pożogi wojenne, czy też liczne pożary drewnianej zabudowy miasta, wywołane chociażby przez duże i niszczące układy burzowe.

Jednak nie te zjawiska stawały się przede wszystkim powodem największych nieszczęść miasta, a nękające społeczność mławską klęski elementarne, jakimi były epidemie.

Epidemie

Epidemie towarzyszą ludzkości od najdawniejszych czasów. Takie choroby jak ospa, grypa, dżuma i cholera to jedne z największych zabójców w historii. Mobilność, przeludnienie i brak higieny to główne czynniki, które pozwalały tym wirusom i bakteriom zbierać krwawe żniwo. Jedną z największych epidemii, która nawiedziła Europę w XIV w. była epidemia dżumy.

W przeszłości określana mianem zarazy morowej, po prostu moru, czy też powietrza morowego, budziła największy lęk, napawała ludzi poczuciem bezradności, uświadamiała znikomość ludzkiego żywota.

Nie znając prawdziwych przyczyn zarazy wierzono, że jest ona „gniewem Bożym”. Za co? Na przykład za rozpustę, dlatego zakazywano wszelkich zabaw, tańców, a broniono się przed nią głównie modlitwą, postami, umartwieniem i pokutą.

W latach 1347 – 1350 zabiła ona jedną czwartą ludności Europy, ponad 25 mln ludzi. Jak pamiętamy w dziele literackim Giovanniego Boccaccia „Dekameron” grupa 10 szlachetnie urodzonych schroniła się w willi przed zarazą dżumy, siejącej spustoszenie we Florencji i w jej okolicach w 1348 roku.

Dżuma zmorą Mławy

W Mławie również epidemie pojawiały się, doświadczały miasto boleśnie przez całe wieki, dotykając przede wszystkim zwykłych ludzi, mieszkańców, Mławian.
Prawdziwą zmorą okazała się właśnie dżuma, w Europie Zachodniej nazywana też „czarną śmiercią”.

Epidemia dżumy nawiedzała Mławę kilkukrotnie; chociaż pojawiła się najprawdopodobniej później. Po raz pierwszy źródła odnotowują dżumę dopiero w latach 1572 – 1573, podczas której wymarło w Mławie i we wsi Modła 1300 ludzi. Wymarła wtedy czeladź wraz z częścią ludności wsi Modła, zmarli wszyscy czterej ogrodnicy, furmani oraz kupcy bydlęcy po wsiach.

Wpłynęło to niekorzystnie na handel wołami, zahamowało produkcję żywności, nie było bowiem kim obsiewać pól uprawnych.
W Mławie epidemia zahamowała chociażby pomyślny rozwój rzemiosła. Wymarło wtedy między innymi wielu szewców z najliczniejszego cechu.

Skutki epidemii były widoczne w dłuższej perspektywie. W 1616 roku w czasie lustracji dzierżawy mławskiej, odnotowano w mieście tylko 316 domów i 85 pustych placów. Był to początek kryzysu w rozwoju Mławy i innych miast w Polsce, dotkniętych zarazą.

Kolejne epidemie dżumy pojawiały się w Mławie od maja 1661 roku do stycznia 1662 roku. i od maja do lipca 1662 roku. Nie znamy dokładnej liczby jej ofiar, jednak po tych dwóch cyklach epidemii i najeździe szwedzkim (1655 - 1660) ze wspomnianych wyżej 316 domów w 1616 roku pozostało jedynie 41 (90% zostało zniszczonych lub opustoszałych) i 20 rzemieślników z około 300 wraz z szewcami w 1664 roku.

Można sobie wyobrazić jak wówczas była dramatyczna sytuacja ówczesnych mieszczan. Był to czas, który kończył okres świetności Mławy, jej „złoty wiek”. Jednak najbardziej bolesna w stratach i uciążliwa dla mieszkańców epidemia dżumy pojawiła się i trwała z przerwami w latach 1708 – 1712. Zabrała ona ze sobą między innymi ówczesnego proboszcza – księdza Andrzeja Mączkowskiego.

Żniwo cholery

Kolejna epidemia to cholera, bardzo groźna choroba zakaźna przewodu pokarmowego, która do Europy dotarła z Indii w 1817 roku, a w Polsce zaczęła występować od lat trzydziestych XIX wieku. W Mławie po raz pierwszy pojawiła się pod koniec 1837 roku, kiedy zbierała swoje żniwo, w ciągu dwóch miesięcy 23 ofiary w mieście. Zmarł na nią między innymi Franciszek Ziemicki – nauczyciel języka polskiego w mławskiej szkole obwodowej.

Ponownie cholera spustoszyła Mławę na przełomie XIX/XX wieku. Do dziś zostały co najmniej dwie materialne pamiątki tamtej epidemii na terenie miasta. Otóż, cmentarz choleryczny zlokalizowany na wzgórzu obok trasy do Nidzicy, obecnie przy ulicy płk Karcza, który przejął rolę dawnego cmentarza dla zadżumionych, z zachowaną pośrodku karawaką z 1894 roku.

A także krzyż karawakowy na Wójtostwie, w pobliżu mostku nad Seraczem. Należy pamiętać, że epidemie poza skutkami demograficznymi i gospodarczymi odbijały się także na psychice ówczesnych mieszczan.

Jak napisał dr hab. Leszek Zygner: „Liczne w II połowie XVII wieku na Zawkrzu procesy czarownic w znacznej mierze wypływały z frustracji ówczesnych mieszkańców, szukających rozpaczliwie winnych nieszczęść, jakie stały się ich udziałem.

Strach przed śmiercią zmuszał jednych do maksymalnego wykorzystania uroków życia, a drugich mobilizował do modlitwy i pokuty. Nie dziwi więc ogromna popularność na przełomie XVII i XVIII wieku nabożeństw pasyjnych – związanych z męką, śmiercią i zmartwychwstaniem Chrystusa – a zwłaszcza "Gorzkich Żali" odprawianych w Mławie po 1712 roku”.

Tyfus plamisty i inne choroby

Warto wspomnieć, że w pierwszej połowie XIX wieku na Zawkrzu panowała szkarlatyna na którą zmarło w Mławie od sierpnia 1840 roku do maja 1841 roku 27 osób, w tym 10 dzieci.

Ostatnia z większych epidemii tutaj to tyfus plamisty, który pojawił się na początku XX wieku, w czasie i po zakończeniu wojny polsko – sowieckiej, przywleczony na ziemie polskie przez żołnierzy bolszewickich (w latach 1919-1920 stwierdzono w Rosji prawie 2,5 mln przypadków tyfusu plamistego). To były najdotkliwsze klęski elementarne, które dotknęły nasze miasto na przestrzeni dziejów.

Mławę nawiedzały też gruźlica, szkorbut, odra czy ospa. Nie były jednak już tak ciężkie i nie dokonały większych dewastacji wśród mieszkańców jak opisane wyżej epidemie.
Michał Nowakowski, historyk, nauczyciel, członek TPZM


Komentarze (0) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB