Wtorek, 5 lipca 2022. Imieniny Antoniego, Bartłomieja, Karoliny

Wywiad AK w Obwodzie Mławskim (cz.3.)

2022-06-13 08:00:00 (ost. akt: 2022-06-13 08:07:17)
Niemiecki poligon Nosarzewo. W głębi widoczne czołgi i samochody ciężarowe

Niemiecki poligon Nosarzewo. W głębi widoczne czołgi i samochody ciężarowe

Autor zdjęcia: archiwum autora

Podziel się:

Okrągły jubileusz powołania Armii Krajowej to ważny pretekst, by napisać o tym, jak toczyły się losy wywiadu AK w Obwodzie Mławskim. Dzisiaj trzecia część tekstu dra Leszka Arenta, wiceprezesa Towarzystwa Przyjaciół Ziemi Mławskiej.

Podano również w raporcie informację o samym obozie: „Wszystkie betonowe ulice na terenie obozu Nosarzewo zostały pomalowane w czasie 20-23 10. na kolor szaro-zielony. Maskowanie przed obserwacja lotniczą. W szybkim tempie napełnia się wodą tzw. „Waseserbehalter”, pobudowane na terenie obozu Nos. Jak się okazuje nie wszystkie trzymają wodę. Są na pewno poprawiane.

Normalnie po napełnieniu po raz pierwszy, tracą ¼ stanu. Po czym więcej wody nie ubywa. Czynnej obrony lotniczej na terenie obozu Nosarzewa nie ma zupełnie.
W nocy 25 na 26 był 3 godzinny alarm lot. Na terenie obozu z 27 na 28 był tzw. bereitschaft /pogotowie/ lotniczy. Systemu alarmowego na terenie obozu nie ma. Alarm podawany jest do biur i d-ctw drogą telefoniczną. Wg. otrzymanych danych miejscowa Komendantura- Heeresbauamt obejmuje również Ciechanów, Łomżę, Ostrołękę, Białystok, Grodno”.

Obsada obozu Nosarzewo

W tym samym raporcie podano również informację, że do 6 października 1943 roku poligon w Nosarzewie opuściła 1 Kawaleryjska Dywizja Kozacka wraz ze sztabem. Dowodził dywizją gen. major Helmuth von Pannvitz.
Nie udało się ustalić miejsca przemieszczenia dywizji. Wiadomo, że transporty kolejowe skierowane były przez Działdowo do Olsztyna.

Dywizja była całkowicie wyekspediowana według ówczesnych wymagań, więc była gotowa do działań zbrojnych. Trudno się było spodziewać, że wywiad akowski mógł pozyskać informację, które zapadały na wyższym szczeblu dowodzenia.

Niemcy skierowali dywizję przez Słowację i Austrię do Jugosławii, gdzie pozostawała do końca wojny.

W kolejnym raporcie, za okres od 20 grudnia 1943 do 20 stycznia 1944 roku, informacje wywiadowcze były bardzo ważne. Rozpracowano praktycznie stan obsługi i liczbę wojska stacjonującego na poligonie w Nosarzewie. Obsada obozu Nosarzewo (Truppenubungsolatz Nord Teillager) składała się: z dowódcy, którym był gen. major Sauvant, zamieszkały w Mławie, (starej części szkoły muzycznej, przy ulicy Sienkiewicza).

Zastępcą dowódcy był pułkownik Benttke, zamieszkały na terenie obozu. Kolejni oficerowie to: dwóch majorów, dwóch kapitanów, trzech niższych oficerów i 60-65 podoficerów i żołnierzy.

Była to stała obsada obozu, bez względu na ilość szkolonych w nim jednostek bojowych. Ponadto stała obsługa składała się z 30 uzbrojonych wachmanów oraz 120 częściowo uzbrojonych cywilnych Niemców, zatrudnionych w obsługujących obóz firmach, w tym około 30 esesmanów.

W obozie pracowało też 50 kobiet obsługujące biura, centrale telefoniczne, zajmujące się biurokracją obozową.
Na terenie poligonu znajdowało się 12 żandarmów: 6 w obozie Nosarzewo i 6 we wsi Grzymki leżącej 15 kilometrów na północ od poligonu, w okolicach Dzierzgowa.

Stan stacjonujących wojsk

W raporcie określono również orientacyjną liczbę wojsk stacjonujących w obozie i sprzętu zgromadzonego w styczniu 1944 roku: „Stan stacjonujących wojsk w obozie Nosarzewo na dzień 19. I. 44; 5 – 5,5 tys. żołnierzy.

Na to składa się: 1 Dywizja kozaków/ 4 bataliony piechoty/, 1 mały oddział kawalerii – około 150 ludzi, oddział pancerny niemiecki (88 Panzerjagerabteilung) posiadający 12 lekkich czołgów, kilkanaście samochodów ciężarowych oraz kilka motocykli, następnie 356 brygada piechoty w liczbie 1300 ludzi (jest to dalszy ciąg brygady), która była już poprzednio w Nosarzewie pod d-ctwem gen. Lanchwitza. Do tej brygady zwozi się rekrutów ze wszystkich terenów, jak z Francji, Belgii, Holandii itp.

Obsadę niemiecką w oddziałach kozackich i tej formowanej brygadzie należy zaliczyć na jakiej 20%. (…) Karność żołnierzy w stosunku do oficerów i instruktorów — bez zarzutu, natomiast do żandarmów — zła. Wszyscy są umundurowani i uzbrojeni".
Nieprawdziwa była informacja o dywizji kozackiej, ponieważ opuściła ona obóz 6 października 1943 roku.

Przedstawione informacje były ważne, wobec planowanej, w nieokreślonej perspektywie, możliwości ewentualnego zajęcia przez AK tego ważnego obiektu, w czasie wycofywania się, pod naporem Sowietów, Wehrmachtu na zachód.

Z otrzymanych informacji wynikało, że akcja taka byłaby wyjątkowo trudna do zrealizowania. Liczba stacjonujących tam żołnierzy była nazbyt duża dla oddziału akowskiego, na dodatek słabo uzbrojonego. Sumując wszystkich żołnierzy i oficerów stanowiących obsługę dochodzimy do ponad 230 uzbrojonych oficerów i żołnierzy, w tym około 100 pracowników cywilnych.

Ustalanie nastrojów

Ważnym zadaniem wywiadowczym było ustalenie nastrojów panujących w wśród Polaków, jak również żołnierzy niemieckich i cywilów, zatrudnionych w różnych instytucjach okupacyjnych.

W raporcie z września i października 1943 roku stwierdzono, że: „Nastroje wśród żołnierzy niem. (niemieckich - przyp. red.) przyjeżdżających na urlopy oraz społeczeństwa niemieckiego coraz bardziej minorowe.

Dowodem tego mogą być słowa jednego z żandarmów-hakatysty do tej pory: "Wszystkie nasze wysiłki, wszystkie koszta, wszystkie ofiary — na nic. Wojnę przegraliśmy". Wszyscy Niemcy cywilni otrzymali krótką broń palną.... (Okupant - przyp. autora) prowadzi gospodarkę zupełnie rabunkową. Okupant kładzie b. silny nacisk na dostawy kontyngentów — szczególnie kartofli, zboża i bydła. W ostatnich dniach np. zaprzestano w ogóle sprzedaży kartofli dla ludności polskiej”.

Przedstawiona sytuacja i stan psychiczny Niemców, spowodowany był zapewne klęską zadaną Wehrmachtowi przez Armię Czerwoną w czasie bitwy na łuku kurskim, rozgrywającej się między 5 lipca a 23 sierpnia 1943 roku, po której nastąpił gwałtowny odwrót Niemców.

Również lądowanie wojsk amerykańskich na Sycylii, obalenie pod koniec lipca tego roku dyktatora Mussoliniego, wycofanie się Włoch z tzw. Paktu Stalowego i wypowiedzenie wojny III Rzeszy, co skutkowało okupacją tego kraju, nie nastrajało pozytywnie Niemców.
Również nerwowa polityka gospodarcza, przejawiająca się w rabunku płodów rolnych, świadczyła o możliwości opuszczenia okupowanych terenów.

Zniszczyć narodowców

W kolejnym raporcie, z grudnia 1943 i stycznia 1944, podano też informację o zmienionym stosunku Niemców do Polaków.

„W związku ze zbliżającą się nawałą bolszewicką i zdecydowanym stanowiskiem Rządu Polskiego względem Rosji, odczuwa się lekkie złagodzenie kursu względem Polaków, a nawet próby okazywania pewnej sympatii. Niemcy zaczynają nas kokietować. W jakim celu to robią, trudno odgadnąć. W każdym razie cel mają. Postawa społeczeństwa jest b. dobra (np. mimo pozwolenia wchodzenia do ogrodu spacerowego, nikt z tego "przywileju" nie korzysta".

W tej części raportu podano ważną informację, a mianowicie zmianę stosunku okupantów do Polaków, a to związane było z próbami pozyskania przynajmniej części społeczeństwa, strasząc nadejściem bolszewików. Takie działania mogły świadczyć o złej sytuacji na frontach i możliwym załamaniu się panowania Niemców w Polsce.

Również w tym raporcie zanotowano ważną informację, dotyczącą mławskich komunistów: „Równocześnie z sytuacją wynikłą z przekroczeniem granicy Polskiej przez oddziały bolszewickie jest ożywienie się akcji komunistów w terenie.

Znamienna jest uchwała, jaką komuniści mławscy jednomyślnie pojęli na zebraniu, które odbyło się z okazji przekroczenia naszych granic przez wojska bolszewickie. Uchwała ta brzmi: "Wszystkich tych, którzy będą stawali na przeszkodzie nam, bez względu na to, czy to będzie jednostka, czy organizacja, należy zniszczyć. Przy opuszczaniu miasta przez Niemców bezwzględnie zniszczyć wszystkich narodowców i wszystkich tych, którzy jakąkolwiek współpracę podjęli z Rządem Polskim w Anglii". Wiadomość ta pochodzi bezpośrednio od uczestnika zebrania – pewna. Nazwiska przewodniczącego i uczestników są nam znane”.

Większość mieszkańców uznawała rząd londyński

Spotkanie niewielkiej grupki mławskich komunistów miało miejsce prawdopodobnie w połowie stycznia 1944 roku. Ci znacznie wcześniej dowiedzieli się, że oddziały wojsk sowieckich przekroczyły dawną granicę polsko-sowiecką.

Pierwszym miastem zajętym przez Sowietów, były Sarny, do których wkroczyli w nocy z 3 na 4 stycznia 1944 roku. Informacje takie mogli rozpuszczać sami Niemcy. Wyjątkowo antypolską postawę prezentowali mławscy komuniści, których trudno inaczej zakwalifikować niż sowieckich agentów, bądź dywersantów, działających na szkodę Polski, na zapleczu sowiecko-niemieckiego frontu.

Czy była to inicjatywa własna, czy otrzymali polecenie od sowieckiej agentury, działającej na terenach okupowanych – trudno stwierdzić. W każdym razie było to postanowienie antypolskie. Skazywano Polaków z Armii Krajowej, sympatyków legalnego rządu na emigracji na denuncjacje, po to, żeby ich zniszczyć.

Większość mieszkańców uznawała rząd londyński, dużą część miała poglądy narodowe. Niestety zapowiedziane działania mławskich komunistów, których trudno określić inaczej jak zdrajców, były po wkroczeniu Sowietów do Mławy realizowane. NKWD tuż po zajęciu miasta miała gotowe listy osób przeznaczonych do aresztowania. Był to efekt działania komunistów.

Społeczeństwo Polskie zdało egzamin

W 1944 roku zanotowano w raporcie ze stycznia i lutego interesujące zdarzenie, które miało miejsce 21 lutego, a które świadczyło o pogarszającej się sytuacji Niemców w wojnie polsko-sowieckiej.

Jak zapisano w raporcie za okres 21 stycznia do 23 lutego „W ostatnich dniach na terenie naszego Obwodu odbyły się zebrania, na których przemawiał żołnierz rzekomo z dywizji im. Tadeusza Kościuszki.

W Mławie, Kuczborku, Lubowidzu odbyły się zebrania 21.II.44. Żołnierz ten omawiał sytuację w Z.S.R.S. i swoje przeżycia tamże oraz na froncie. Nic specjalnego nie powiedział.

Godnym uwagi jest jego zdanie: "Niemcy Polaków do wojska brać nie będą. Są w stanie bowiem powstrzymać i pobić bolszewików. Idzie o to tylko, by Polacy byli lojalni w stosunku do Niemców, nie przeprowadzali żadnych akcyj tutaj, nie mordowali Niemców, nie uciekali z robót z Rzeszy itd." Społeczeństwo Polskie zdało całkowicie egzamin. Wzniesionego okrzyku przez mówcę: "Precz żydo-komuną!" nikt nie podtrzymał”.

Takie działania, aranżowane przez okupacyjne władze niemieckie, świadczyły o słabnących możliwościach militarnych i ratowaniu sytuacji za wszelką cenę. Próby pośredniego dogadania się z Polakami były skazane na niepowodzenie ze względu na lata terroru, jakim okupant traktował społeczeństwo polskie.

Straszenie inwazją sowiecką nie mogło przynieść pozytywnych rezultatów, pomimo że stosunek społeczeństwa był nieprzyjazny wobec komunistów. Niemcy stanowili realne zagrożenie, Sowieci mogli okazać się znacznie lepszym rozwiązaniem.

Potwierdzeniem takiej postawy są informacje zawarte w dalszej części raportu: „Społeczeństwo polskie, w przeciwieństwie do niemieckiego, coraz bardziej wierzy w rychły i szczęśliwy dla nas koniec. Mimo obawy, że mogą na tereny te przyjść bolszewicy, nie widać przerażenia. Nienawiść do Niemców jest tak wielka, że nie zdoła jej zmniejszyć nic”.
c.d.n.
Dr Leszek Arent, wiceprezes Towarzystwa Przyjaciół Ziemi Mławskiej



Komentarze (0) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB