Poniedziałek, 4 lipca 2022. Imieniny Aureli, Malwiny, Zygfryda

Mławski Obwód Armii Krajowej (cz. 2.)

2022-05-24 08:50:00 (ost. akt: 2022-05-24 09:01:23)
Gen. Michał Karaszewicz-Tokarzewski Zdjęcia ze  zbiorów Ryszarda Juszkiewicza

Gen. Michał Karaszewicz-Tokarzewski Zdjęcia ze zbiorów Ryszarda Juszkiewicza

Autor zdjęcia: Zdjęcia ze zbiorów Ryszarda Juszkiewicza

Podziel się:

Dzisiaj kolejny odcinek opowieści o Mławskim Obwodzie Armii Krajowej autorstwa dra Leszka Arenta, wiceprezesa Towarzystwa Przyjaciół Ziemi Mławskiej.

Obwód mławski ZWZ został powołany 15 sierpnia 1940 roku. Jego struktura odzwierciedlała wytyczne zawarte w instrukcji z dnia 5 marca 1942 roku, wydane przez komendanta Rejonu II o pseudonimie „Zawisza”.

Na czele obwodu stał komendant, któremu bezpośrednio podlegał adiutant. Ten zaś prowadził kancelarię i archiwum komendy obwodu. Miał do dyspozycji zespół kurierek i kurierów w celu utrzymywania łączności do skrzynki pocztowej i do sztabu obwodu.

Sztab obwodowy

Sztab obwodu składał się z następujących oddziałów:
Oddział I – organizacyjno-personalny, jak sama nazwa wskazywała, zajmował się sprawami personalnymi, czyli przyjmowaniem członków do organizacji, ewidencją osobową, organizowaniem pracy sztabu i technicznym jego funkcjonowaniem.

Ponadto prowadzili członkowie I Oddziału akcje wcielania innych organizacji podporządkowujących się AK. Sprawował bezpośredni nadzór nad działalnością Wojskowej Służby Kobiet. W pierwszym okresie działania oddziałem kierował Józef Mańkowski, ps. „Łąkarz”, rolnik ze wsi Kosiny Stare.

Oddział II – prowadził wywiad i zajmował się kontrwywiadem na terenie obwodu. Było to bez wątpienia jednym z najważniejszych zadań, do jakich zobowiązany był obwód mający bezpośrednie przełożenie na działania wojenne, zarówno na froncie wschodnim jak i na Zachodzie (nie chodzi w tym przypadku tylko o obwód mławski). Ustalanie położenia, liczby jednostek wojskowych, policyjnych, infrastruktury drogowej i kolejowej oraz monitorowanie zachodzących zmian było ważnym zakresem działania wywiadu.

Kontrwywiad miał ostrzegać przed zagrożeniem ze strony władz okupacyjnych, zabezpieczać struktury organizacyjne przed działaniami agentów, uprzedzać przed akcjami represyjnymi okupanta, wreszcie likwidować konfidentów i agentów niemieckich. Na czele oddziału stał do sierpnia 1942 roku Jan Wasiłowski, ps. „Janusz”, nauczyciel z Mławy. Po jego śmierci szefem dwójki został Stanisław Rabkiewicz ps. "Sławicz”.

Oddział III – zajmował się sprawami operacyjno-szkoleniowymi, sporządzał plany walki na terenie obwodu, organizował szkolenie żołnierzy i oficerów. W sprawach taktycznych podlegał mu komendant Sekcji Specjalnej i oficer uzbrojenia. Oddziałem kierował Stanisław Nydziński, ps. „Brzoza”, rolnik ze Szreńska, porucznik rezerwy.

Oddział IV – kwatermistrzowski, zajmował się sprawami gospodarczymi i finansowymi, zapewniając sprawność w działaniu wszystkich organów i służb. Ponadto organizował pomoc dla „spalonych” członków organizacji, aresztowanych i więzionych oraz ich rodzin. Podlegał mu Powiatowy Fundusz Wojenny. Na jego czele stał w pierwszym okresie Jan Kowalski ps. „Wierzba” rolnik z Siemiątkowa, przedwojenny działacz społeczny.

Oddział V – zajmował się sprawami łączności, zarówno wewnętrznej w obwodzie, między poszczególnymi komórkami sztabu, jak też między inspektoratem i podokręgiem. Dodatkowo prowadził kolportaż prasy konspiracyjnej. Oddziałem kierował Jan Barański ps. „Skowron”. Pochodził z rodziny chłopskiej mieszkającej w Dąbku. Miał wykształcenie średnie.

W składzie sztabu znajdowała się Sekcja Specjalna (SS) dysponująca plutonem żołnierzy, Pogotowie Kobiet (PK) oraz Służba Ochrony Powstania (SOP), później nazywana Wojskowa Służbą Ochrony Powstania (WSOP).

Komendanci obwodu mławskiego

Obwodem dowodził komendant, który wraz ze sztabem kierował wszystkim jego pracami oraz podległymi strukturami. Funkcję komendantów obwodu mławskiego kolejno pełnili:

1. Edward Kowalski - od 18 sierpnia 1940 roku do 25 września 1941 roku, z zawodu nauczyciel, używał pseudonimów: „Olsza”, „Sosna”, „Ordon”, „Nowak”.
2. Paweł Rachocki - od 25 września 1941 roku do 27 października 1944 roku. Używał pseudonimów „Sokół”, „Lech”, „Jurand”, „Bończa”, „Rawicz”, „Borejsza”, „Rymsza”.
3. Henryk Tyszka - od 27 października 1944 roku do końca okupacji, pseudonim „Żurek”.

Obwód mławski w początkowym okresie działalności został oznaczony numerem 44, następnie od 29 kwietnia 1941 roku do 10 lutego 1942 roku numerem 10. Po zmianie nazwy ZWZ na Armię Krajową występował jako obwód V.
Używano w kontaktach następujących kryptonimów: Maria, Filadelfia, D, V, DV 28, Tylża, Praga, Krynica, P III, V Wa.

Obwód składał się aż z 15 ośrodków, które organizacyjnie stanowiły gminy, oznaczone cyframi rzymskimi.

I - Dąbrowa z siedzibą w Kowalewie, Kosiny z siedzibą w Kosinach Starych, III - Kuczbork z siedzibą w Gościszce, IV – Niechłonin z siedzibą w Łążku, V – Radzanów, VI – Raczyny, ośrodek włączony do obwodu Sierpc, VII – Strzegowo, VIII – Stupsk z siedzibą w Strzałkowie, IX – Szczepkowo – z siedziba w Wiśniewie- Grabowie, X – Szreńsk, XI – Szydłowo z siedziba w Nowej Wsi, XII – Turza Mała, XIII – Wieczfnia, XIV – Zieluń, XV – miasto Mława.

Zadania komendanta obwodu

Warto zapoznać się z zadaniami, jakie pełnił komendant obwodu i jaka była jego pozycja w strukturze organizacyjnej AK. Komendanta obwodu mianował bezpośrednio komendant obszaru lub na wniosek komendanta podokręgu. Taka sama droga stosowana była w przypadku zawieszenia lub odwołania z pełnionej funkcji, bądź przesunięcia do rezerwy.

Personalnie komendant obwodu podlegał komendantowi obszaru, poprzez komendanta podokręgu. W sprawach wyszkolenia i natury taktycznej komendantowi podokręgu przez właściwego inspektora.

Była to więc dość skomplikowana podległość, co w trudnych warunkach okupacyjnych oraz to, że obwód mławski znajdował się w granicach Niemiec, a władze podokręgu i obszaru w Warszawie, w Generalnej Guberni, stwarzało dodatkowe trudności komunikacyjne.

Komendant obwodu kierował całokształtem prac: organizacyjnych, wyszkolenia, taktycznych i administracyjnych zgodnie z otrzymanymi rozkazami. Do jego obowiązku należało:

1. Czuwanie nad całokształtem spraw powierzonego obwodu.
2. Dowodzenie całością co oznaczało znajomość wszystkich zagadnień życia w konspiracji.
3. Dobór odpowiedniego personelu na odpowiednie stanowiska „a po zbadaniu dokładnym pod względem wartości moralnej, ideowości oraz przeszłości do 1.10.1939 i od tego czasu do chwili obecnej - przedstawić wniosek przełożonym władzom Kom. Okręgu, Podokręgu z prośbą o zatwierdzenie i w wypadku pozytywnym, przyjęcie współpracownika” – taki zapis znajduje się wyjaśnieniu władz zwierzchnich o zadaniach komendantów obwodów”.

Był to nadzwyczaj biurokratyczny i trudny do realizacji wymóg, dotyczący przyjmowania nowych ludzi do konspiracji.

Jakie były dalsze zalecenia dla komendanta obwodu ze strony władz zwierzchnich?
„Personel dobierać sobie z takim wyrachowaniem, by kier. wyszk. t. zn III (oddziału) obw. mógł ze wszystkim zastąpić kom. obw., natomiast tzw. jedynkarza obw. należy upatrzyć i dobrać sobie np. starszego kpt., który mógłby w przyszłości być następcą kom. obw. i pozostawać na miejscu na wypadek wyruszenia do akcji”.

Były to trudne do zrealizowania zalecenia, zważywszy na warunki okupacyjnej działalności.

Kto mógł zostać przyjęty do organizacji?

Zgodnie z rozkazem organizacyjnym dla komendy obwodu, członkiem Armii Krajowej mógł być każdy Polak i Polka, mający co najmniej 17 lat.
Przyjęcie odbywało się po zweryfikowaniu postawy tak pod względem moralnym, jak zadaniowym, który stawiała praca konspiracyjna.

Rekrutacja członków odbywać się musiała indywidualnie: "w doborze członków kłaść nacisk na kandydata, jego niewątpliwe wartości moralne. W żadnym wypadku nie dążyć do sukcesów ilościowych”.

Były to bardzo dobre zalecenia i wytyczne, ale wątpliwe jest praktyczne ich wykonanie. Na jakich przesłankach ustalano wartości moralne kandydata do organizacji? Wywiad wśród znajomych w miejscu zamieszkania, rozmowa indywidualna i obserwacja w codziennym zachowaniu? Te wszystkie czynności nie były łatwe do wykonania.

Zapewne stosowano zazwyczaj proste metody rekrutacji, jakim było poręczenie sprawdzonych w organizacji zaprzysiężonych osób.

Przedstawiona struktura organizacyjna i zadania, jakie miał do spełnienia obwód była przygotowywana do głównego celu, jakim było planowane powstanie powszechne, na wypadek załamania się Wehrmachtu w starciu z Armią Czerwoną. Umożliwiała powołanie pod broń kilu tysięcy zakonspirowanych członków AK.

Jak podał w swoich publikacji „Mławskie Mazowsze w walce” prof. Ryszard Juszkiewicz, w obwodzie mławskim było zaprzysiężonych około 5 tysięcy potencjalnych żołnierzy. Byłaby to bez wątpienia poważna siła zbrojna, gdyby nie katastrofalny brak broni i amunicji.

Brak broni i tragedia powstania warszawskiego

Niestety Wehrmacht, pomimo licznych porażek, był nadal zorganizowaną siłą bojową, nie ulegającą załamaniu do końca wojny.

Przewidywania i plany oparte na wydarzeniach z końcowego okresu I wojny światowej nie sprawdziły się. Nie powiodły się również działania w ramach operacji „Burza”, które zakładały wystąpienia zbrojne wobec wycofujących się oddziałów niemieckich, a przed wkroczeniem Armii Czerwonej na określone tereny.

Brak broni i tragedia powstania warszawskiego, spowodowały rozpad struktur akowskich nie tylko na północnym Mazowszu. Obwód mławski istniał do końca okupacji niemieckiej, niestety nie realizując celów do jakich został powołany.

Spełnił w znacznym stopniu swoje zadanie, jakim było utrwalenie w świadomości lokalnej społeczności poczucia względnego bezpieczeństwa. Samo istnienie konspiracyjnej organizacji z polecenia legalnego rządu polskiego, powodowało, że ludzie nie popadali w zwątpienie i oczekiwali nadejścia normalnych czasów.

Likwidowanie gorliwców współpracujących z okupantem, agentów i zdemoralizowanych szmalcowników na podstawie wyroków podziemnych sądów, dawało poczucie względnego bezpieczeństwa.

Równocześnie dyscyplinowało ludzi chwiejnych w swoich postawach, którzy mogli ulegać niemieckiej propagandzie, umacniało ich w postawach obliczonych na przetrwanie okupacyjnych czasów.
Dr Leszek Arent, wiceprezes Towarzystwa Przyjaciół Ziemi Mławskiej.

Na zdjęciu powyżej, od lewej: Stanisław Nydziński ps. „Brzoza”, Jan Kowalski ps. „Wierzba” i Paweł Rachocki „Rymsza” „Jurand” (zdjęcie z fałszywej kenkarty)
Zdjęcia ze zbiorów Ryszarda Juszkiewicza

Komentarze (0) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB