Wtorek, 11 sierpnia 2020. Imieniny Luizy, Włodzmierza, Zuzanny

Martynka dzielnie walczy

2020-07-28 12:00:00 (ost. akt: 2020-07-28 13:32:08)
Martynka Truszczyńska

Martynka Truszczyńska

Autor zdjęcia: album rodzinny

Podziel się:

Martynka Truszczyńska z Mdzewka ma dopiero pięć lat, a już musi pokonywać cierpienie. Właściwie robi to niemal od urodzenia. Ta śliczna dziewczynka zmaga się z rzadką chorobą — hemimelią łokciową i musi być poddawana kolejnym operacjom.

Martynka, mimo swojego młodego wieku, jedną z nich już przeszła, dzięki pomocy dobrych ludzi, bo te zabiegi są płatne. Ten na która dziewczynka właśnie czeka, ma kosztować ponad 200 tysięcy złotych.

Do niedawna dziecko musiałoby jechać na ten zabieg aż do USA. Na szczęście lekarz, który się w takich operacja specjalizuje, wybitny ortopeda dr Dror Paley operuje już w Polsce. Pierwszą operację udało się więc Martynce wykonać w Warszawie.

— Założono wtedy specjalny aparat, który ustawił rączkę w prawidłowej pozycji i wydłużył ją o całe sześć centymetrów — opowiada mama Martynki Marzena Truszczyńska. — Jesteśmy zachwyceni efektem, dlatego robimy wszystko aby doszło do kolejnych operacji. Każdy rodzic najbardziej pragnie, by jego dziecko było zdrowe. Staramy się zrobić wszystko, by pomóc naszej córeczce, która musi się zmagać z codziennym bólem.

Operacje dają szansę dziewczynce na to, że w przyszłości będzie sprawna, samodzielna. Na razie we wszystkich czynnościach pomagają jej rodzice.
O chorobie dziewczynki napisała do nas jedna z Czytelniczek.

"Lewa rączka dziewczynki jest zdeformowana, krótsza, pozbawiona stawu łokciowego i kości. Z ramienia od razu wyrasta przedramię, mięśnie nie pracują tak, jak powinny, dochodzi do wykrzywienia kręgosłupa i w konsekwencji deformacji całego ciała" — pisze pani Agata. — "Mama stara się jak może, by zapewnić córce leczenie u najlepszych specjalistów, regularnie i intensywnie rehabilituje córkę. Mimo ogromnego bólu, Martynka znosi to dzielnie, za wszelką cenę chce wyglądać jak inne dzieci, czuć się dobrze, wykonywać samodzielnie proste dla nas, zdrowych ludzi, czynności".

Na stronie fundacji "Się pomaga", gdzie Martynka ma swoje konto, czytamy wzruszające słowa jej mamy: "Gdy patrzysz z prawej strony, Martynka wygląda jak zwyczajna dziewczynka. A potem odwraca się, a mi pęka wtedy serce. Martynka ma chorą lewą rączkę. Nie ma w niej kości, łokcia, stawu... (...)

Jak bez jednej ręki zapiąć guziki? Zawiązać sznurowadła? Uczesać włosy? Zjeść, korzystając z noża i widelca? Spróbować coś przenieść, chwycić?

Martynka jest jeszcze mała, dużo rzeczy robię za nią… Co jednak, gdy pójdzie do szkoły, będzie dorosła? Czy będzie skazana na pomoc drugiego człowieka? Zależna od innych, wykluczona, gorsza… Żadna matka nie chce takiej przyszłości dla swojego dziecka.

Gdy byłam w ciąży, uważałam na wszystko. Robiłam wszystkie badania. Nie wykryły żadnej wady! Jak to możliwe? Nie wiadomo. Pamiętam, gdy Martynka przyszła na świat…

Gdy zobaczyłam jej rączkę, znacznie krótszą od drugiej, zwisającą bezwładnie jak kawałek materiału. To coś, czego nie powinna przeżywać żadna matka. Świadomość, że jej ukochane dziecko urodziło się chore…"

Na szczęście dziewczynka ma przyjaciół. Na jej operację zbiera Fundacja Siepomaga (zbiórka na rzecz Martynki prowadzona jest na stronie: https://www.siepomaga.pl/raczkamartynki.

Ponadto dla Martynki Truszczyńskiej dobrzy ludzie uruchomili stronę „Licytacje dla Martynki Truszczyńskiej” na facebooku: https://www.facebook.com/groups/300707934438547/.

Można na niej kupić, wystawiane przez innych: zabawki, książki, rękodzieło, vouchery na zabiegi kosmetyczne, sery z farmy koziej, naturalne kosmetyki, czy domowej roboty ciasta. Wszystko to, by pomóc dziewczynce w walce z niepełnosprawnością.

Niestety, walka będzie długa. Takie wady to rzadkość, zdarzają się raz na kilkaset tysięcy urodzeń, a ich leczenie trwa latami.

Pierwsza operacja Martynki odbyła się dwa lata temu. Teraz potrzebna jest kolejna, kolejne wydłużanie kości, ustawienie nadgarstka, tak by ręka była bardziej funkcjonalna.

— Technologia poszła tak bardzo do przodu, że urządzenie, które w wyniku drugiej operacji zostanie Martynce założone, będzie miało lżejszą konstrukcję — mówi mama dziewczynki. — Oczywiście ból będzie podobny, ale w codziennym użytkowaniu będzie jej lżej. Poprzedni aparat nosiła około pięciu miesięcy. Drugą operację wyznaczono w Warszawie na grudzień, mamy nadzieję, że do tego czasu uda się uzbierać potrzebną na nią kwotę.

Na drugą operację Martynki brakuje prawie 139 tys. złotych. To będzie kolejny krok ku normalności, okupiony niestety cierpieniem dziewczynki, bo codzienne dokręcanie śrub jest bolesne, ale też krok dający nadzieję na lepsze życie w przyszłości.

Leczenie jest wieloetapowe, więc życzymy też Martynce cierpliwości i tego, by jej dobre anioły jej nie opuszczały w tej nierównej walce.
lub

Martynka Truszczyńska

Komentarze (0) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB