Poniedziałek, 13 lipca 2020. Imieniny Danieli, Irwina, Małgorzaty

Wspomnienie o mojej Mamie

2020-05-26 08:00:00 (ost. akt: 2020-05-26 08:14:59)

Autor zdjęcia: album rodzinny

Podziel się:

Dzień Matki to szczególne święto. Może nie każdy je celebruje, ale każdy o nim pamięta. Dzisiaj swoją Mamę na łamach Nowego Kuriera Mławskiego wspomina Jarosław Trześniewski-Kwiecień. — Jej ciepło, wielka uroda, nie przemijają — pisze.

Moja ukochana Mama Janina Trześniewska-Kwiecień — osoba bardzo piękna, ciepła i niezwykła. Ci, którzy Ją znali, byli pod Jej wielkim urokiem.

Mimo że odeszła, każdego dnia patrzę na nasze wspólne zdjęcia i płaczę. Kochałem Ją nad życie. Była dla mnie najważniejsza.

Janina Trześniewska-Kwiecień urodziła się 11 maja 1935 roku w Mławie jako trzecie dziecko i najmłodsza córka Jana i Teodory z Jastrzębskich. Ojciec mamy — dziadek Jan Trześniewski pracował jako maszynista kolejowy (syn maszynisty kolejowego też Jana!).

Pierwsze 4 lata mama spędziła w Mławie, a potem w sierpniu 1939 roku cała rodzina wyprowadziła się do Lublina. Mieszkali u babci Marii z Markowskich Janowej Trześniewskiej.

W 1940 roku rodzina wróciła do Mławy. Dziadka Jana w lipcu 1941 roku Niemcy aresztowali i zesłali do obozu w Mauthausen, gdzie zginął 24 stycznia 1943 roku. Owdowiała babcia Teodora musiała sama wychować trzy córki.

Mama ukończyła Szkolę Podstawową nr 4 , a następnie kontynuowała edukację w Liceum im. Stanisława Wyspiańskiego w Mławie.

Była bardzo dobrą uczennicą, ulubienicą bardzo wymagającej polonistki profesor Jadwigi Witwickiej.

Po maturze chciała iść na studia muzyczne, miała predyspozycje do śpiewu operowego (podobny sopran jak słynna Teresa Żylis-Gara).

Uwielbiała występować razem z dwiema koleżankami z klasy, głównie z kuzynką Hanną Kuklińską z męża Rutecką (mamą Joanny Ruteckiej, przedwcześnie zmarłej piosenkarki).

Proponowano mamie angaż do zespołu Mazowsze, ale mama zdecydowała się na studia w Państwowej Szkole Położnych przy Akademii Medycznej w Gdańsku.
Myślała o tym, żeby potem skończyć medycynę.

W Gdańsku na schodkach Akademii Medycznej przelotnie spotkała studenta medycyny Jerzego Kwietnia, swojego przyszłego męża.

W 1958 roku dostała skierowanie do pracy w Szpitalu Powiatowym im. Ludwika Rydygiera w Działdowie i tam spotkała ponownie mojego tatę.

Ślub wzięli 26 września 1959 roku w Mławie, w parafii Przemienienia Pańskiego. W 1961 roku urodziłem się ja, potem w 1963 roku moja siostra Joasia (zmarła dzień po porodzie), a w 1966 roku moja siostra Magdalena Jolanta.

Mama pracowała od 1960 roku w Szpitalu Powiatowym w Mławie jako położna, a od 1969 roku w Wydziale Zdrowia PPRN, następnie od 1975 r. w Zespole Opieki Zdrowotnej do 1979 roku, a od 1979 roku do emerytury w 1990 r. w Terenowej Stacji Sanitarno- Epidemiologicznej jako instruktor.

Ze względu na mnie i moje kłopoty zdrowotne (od 6 roku życia zmagałem się z niedosłuchem) zrezygnowała ze studiów medycznych.

Uwielbiała śpiewać, jej wibrujący sopran mam ciągle w mojej ułomnej pamięci słuchowej. Już jako dziecko słyszałem kołysanki, dom był przepełniony muzyką.

Wiele razy pytałem, czy nie żałuje, że nie skończyła wymarzonych studiów. Odpowiadała, że nie, że najlepszym jej dyplomem jesteśmy my — ja i moja siostra.
Więcej w dzisiejszym wydaniu Nowego Kuriera Mławskiego
Jarosław Trześniewski-Kwiecień


Komentarze (1) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Zacznij od: najciekawszych najstarszych najnowszych

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB

  1. mirka #2925786 | 79.186.*.* 26 maj 2020 17:19

    Piękne i wzruszające

    Ocena komentarza: warty uwagi (3) ! - + odpowiedz na ten komentarz