Niedziela, 29 marca 2020. Imieniny Marka, Wiktoryny, Zenona

Bez talentu nie będzie tej iskierki

2020-02-22 08:20:00 (ost. akt: 2020-02-19 13:18:48)

Autor zdjęcia: Archiwum prywatne: Jakub Felczak

Podziel się:

Jakub Felczak już w dzieciństwie posiadał talent plastyczny. Jest samoukiem, a na swoich obrazach przedstawia głównie zwierzęta. Mławianin chce rozwijać swoją pasję, a gdy skompletuje odpowiednią ilość prac, zorganizować ich wystawę.

- Jak odkryłeś swój talent plastyczny?
- Odkąd pamiętam lubiłem rysować. Rysowałem wszędzie, w zeszytach, czasem książkach (na szczęście dla rodziców nie po ścianach) i tak to wszystko się rozwijało. Z czasem przyszły większe formaty, płótna.

- Na Twoich obrazach często widnieją konie. Dlaczego malujesz akurat te zwierzęta?
- Uważam, że konie to najwdzięczniejsze istoty do rysowania, malowania. Od zawsze kochałem zwierzęta, a najbardziej fascynowały mnie właśnie konie.

- Co jeszcze chętnie przedstawiasz na swoich obrazach?
- To zależy, co akurat wpadnie mi do głowy, aczkolwiek najczęściej są to zwierzęta. Nachodzi czasem taka chwila, że coś ciągnie do rysowania, malowania konkretnych rzeczy i wtedy trzeba to wykorzystać, bo na kolejną taką chwilę można długo czekać.

- Jesteś samoukiem czy uczęszczałeś na lekcje artystyczne?
- Nigdy nie uczestniczyłem na żadne lekcje artystyczne, jestem 100%-owym samoukiem. Będąc dzieckiem, gdy rodzice zauważyli moją namiastkę talentu, chcieli mnie zapisać na zajęcia plastyczne, a że byłem dość nieśmiały i do tego uparty, to po prostu skończyło się na niczym.

- Co jest Twoim zdaniem ważniejsze – talent czy ciężka praca?
- To trudne pytanie. Zarówno jedno, jak i drugie jest tak samo ważne. Bez pracy nie będziemy dobrymi rzemieślnikami, natomiast bez talentu nie będzie tej iskierki, tego czegoś.

- Ile czasu zajmuje Ci namalowanie obrazu np. takiego jak ten przedstawiający konia i psa?
- To kwestia bardzo zróżnicowana. Zależy jaką techniką maluję, czy też rysuję, jaki jest format obrazu, jak długo schną farby. Zazwyczaj jest tak, że moje tworzenie jest rozłożone w czasie. Potrafię coś zacząć i wrócić do tego po upływie miesiąca, gdyż po drodze przyjdą obowiązki dnia codziennego, a na kolejną dawkę tzw. „weny" niejednokrotnie muszę długo czekać. Tak też właśnie było z obrazem wspomnianego konia i psa.

- Skąd czerpiesz inspiracje?
- Myślę, że z obserwacji świata, „oznaczonych” zdjęć.

- Jakich technik malarskich używasz?
- Jeśli chodzi o malarstwo to z reguły farby akrylowe i olejne. Częściej jednak maluję akrylami z tego względu, że znacznie krócej schną. Jeśli mowa o rysunku, to zdecydowanie ołówek i kredka.

- Malujesz tylko do tzw. szuflady, czy może miałeś wystawę swoich prac? Jeśli nie, to czy chciałbyś taką zorganizować?
- Jak na razie wszystko co namaluję zostaje albo rozdane lub w niewielkim stopniu sprzedane. W swojej „szufladzie" mam może ze dwa rysunki. Moja jedyna wystawa w życiu to ta zorganizowana na korytarzu przez wychowawczynię w klasach 1-3 szkoły podstawowej. Bardzo chciałbym kiedyś doprowadzić do wystawy moich prac, aczkolwiek potrzebuję trochę czasu, by skompletować odpowiednią ilość obrazów.

- Czy chciałbyś wiązać swoją przyszłość z malarstwem?
- Chciałbym, żeby malarstwo było cały czas obecne w moim życiu. Chciałbym być coraz lepszy, bo wiem, że wiele mi brakuje. Na razie nie sądzę, że jestem na tyle odważny, by zaryzykować i poświęcić się temu całkowicie.



Komentarze (0) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB