Sobota, 18 listopada 2017. Imieniny Klaudyny, Romana, Tomasza

Radni: wiedzieliśmy o planach zamknięcia przejazdu

2017-07-06 19:53:59 (ost. akt: 2017-07-07 10:28:32)
Głos w dyskusji zabierali m.in. Janusz Wiśniewski i Ryszard Prusinowski

Głos w dyskusji zabierali m.in. Janusz Wiśniewski i Ryszard Prusinowski

Autor zdjęcia: Robert Bartosewicz

Podziel się:

Podczas ostatniej sesji rady miasta, wielu radnych podkreślało, że wiedzieli odpowiednio wcześniej o lokalizacji budowanych wiaduktów i tym samym – o zamknięciu przejazdu kolejowego w ulicy Kościuszki. Ponadto pozytywnie wypowiadali się o ówczesnym burmistrzu Rakowskim. – Konsultacje w tej sprawie były prowadzone, Jerzy Rakowski nic nie zatajał – mówił radny Ryszard Prusinowski.

Robert Bartosewicz
r.bartosewicz@kuriermlawski.pl


Kiedy kilka lat temu odbywały się spotkania mieszkańców tzw. zatorza, ich uczestnicy mówili, że zostali postawieni przed faktem dokonanym – że dopiero teraz dowiadują się o tym, że przejazd kolejowy w ul. Kościuszki ma być zamknięty. Zupełnie inny stan wiedzy w tej kwestii - jak dziś podkreślają - mieli wówczas (i kilka lat wcześniej) niektórzy radni. Swoje zdanie na ten temat wypowiadali na ostatniej sesji rady miasta.

Do dyskusji o tej sprawie doszło po tym, jak rada miasta uznała za bezzasadną skargę Haliny Pszczółkowskiej na działania poprzedniego i obecnego burmistrza w sprawie likwidacji przejazdu w ul. Kościuszki. Przypomnijmy, że przejazd został zamknięty w lutym 2016 roku po otwarciu wiaduktów na ulicach Sienkiewicza, Turystycznej i Piłsudskiego. Według Pszczółkowskiej zarówno były burmistrz Jerzy Rakowski, jak i obecny Sławomir Kowalewski, dopuścili się naruszenia prawa, zgadzając się na taką lokalizację wiaduktów.

W dyskusji na sesji głos zabrał najpierw burmistrz Kowalewski. Bronił on ustaleń podjętych przez Jerzego Rakowskiego w sprawie wiaduktów. Wskazał również na jawność postępowania w tej sprawie. – Co prawda nie ma dziś na sesji radnego Jerzego Rakowskiego, ale jestem przekonany, że nie oszukał on radnych w kadencji 2002 – 2006, że tych swoich analiz nie schował przed radnymi. I teraz kieruję pytanie do obecnych radnych, a część z nich była radnymi kadencji 2002 – 2006. Czy czują się państwo radni oszukani przez pana burmistrza Rakowskiego? Czy faktycznie, tak jak sugeruje radna Pszczółkowska, decyzje zawierane przez Jerzego Rakowskiego w tej sprawie były przez niego podejmowane bez konsultacji i bez informowania rady? Czy to była jakaś tajemnica, bo ja twierdzę, że nie. Kto chciał wiedzieć, to wiedział – mówił burmistrz Kowalewski.

W podobnym tonie wypowiedział się przewodniczący rady miasta Leszek Ośliźlok.
– Nie znałem szczegółów negocjacji, ale byłem informowany. Było takie spotkanie w ratuszu, były pytania i odpowiedzi dlaczego tu, a nie tu. Wprost powiem, ja się nie czułem oszukany. O wszystko można było zapytać – mówił przewodniczący Ośliźlok. Poparli go też inni radni: Janusz Wojnarowski, Henryk Kacprzak, Janusz Wiśniewski, Arkadiusz Dłubisz, Jarosław Zadrożny oraz Ryszard Prusinowski.

– Konsultacje były prowadzone, Jerzy Rakowski nic nie zatajał. Nie wiem co Halina Pszczółkowska robiła na sesjach i komisjach – mówił radny Prusinowski.
W obradach ostatniej sesji rady miasta nie uczestniczyła radna Halina Pszczółkowska. Przebywała na zwolnieniu lekarskim.