Czwartek, 14 grudnia 2017. Imieniny Alfreda, Izydora, Zoriny

Bobry rządzą, a ja liczę straty

2016-11-17 08:49:05 (ost. akt: 2016-11-17 08:51:19)
Woda podchodzi pod ogrodzenie gospodarstwa Stanisława Ostrowickiego

Woda podchodzi pod ogrodzenie gospodarstwa Stanisława Ostrowickiego

Autor zdjęcia: Iwona Łazowa

Podziel się:

Woda podmywa budynki Stanisława Ostrowickiego z Jeży w gminie Stupsk . Z podwórza robi się bagno. W takich warunkach trudno gospodarować. Wszystko przez bobry, które budują tamy na rzece. Rolnik szuka rozwiązania.

Rolnik z Jeży w gminie Stupsk, Stanisław Ostrowicki, zwrócił się do redakcji „Kuriera” o wsparcie w staraniach o udrożnienie rowu melioracyjnego sąsiadującego z jego gospodarstwem. Woda z rowu powinna dopływać do Giedniówki. Niestety, tak nie jest.

Z podwórza
robi się bagno


Po intensywnych opadach, od jakichś dwóch miesięcy, kiedy poziom wód się podniósł, gospodarstwo jest zalewane. - A przecież rów powinien odprowadzać wodę do rzeki. Tymczasem ciągniki grzęzną w błocie. Woda podmywa grunty i dopływa do kiszonek. Strach krowom taką karmę dawać, żeby nie zachorowały. Jak w takich warunkach prowadzić gospodarstwo? Co więcej woda może zagrażać stabilności naszych budynków mieszkalnych i gospodarczych. Wszystko na co latami pracowaliśmy może pójść w błoto – obawia się Stanisław Ostrowicki. Woda zalewa także łąkę należącą do rolnika, przez co wyłączył ją z upraw. Wszystko przez bobry, które budują tamy blokujące odpływ opadów z rowu. Rolnik próbował na różne sposoby zabezpieczyć posesję, także poprzez budowę porządnego ogrodzenia. Płaci też za meliorację (500 zł rocznie) i oczekuje działań. Wystarczy skutecznie udrożnić rów. Okazuje się, że to nie takie proste.

Bez szansy
na trwałą poprawę

W mławskim inspektoracie zakładu melioracji i urządzeń wodnych nie widzą szansy na trwałą poprawę sytuacji. - Znamy sprawę. Bobry sprawiają problemy w całym powiecie. Podejmujemy działania na miarę naszych możliwości organizacyjnych i technicznych. Ograniczają nas środki finansowe, którymi dysponujemy. W tym roku, zgodnie z procedurą, wystąpiliśmy do Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska o pozwolenia na rozbiórkę tam i otrzymaliśmy zgodę. Wyłoniliśmy w przetargu wykonawców prac. W tym roku na Giedniówce rozbiórkę zlecaliśmy firmom i naszym pracownikom już kilkakrotnie. Jednak po 2-3 dniach powstają nowe tamy. Niedawno na wspomnianym odcinku nastąpił odbiór prac wykonanych przez firmę – informuje Zbigniew Kalman, kierownik mławskiego inspektoratu Wojewódzkiego Zarządu Melioracji i Urządzeń Wodnych w Warszawie. Jednak rolnik domaga się dalszych działań, bo woda nadal zalewa posesję. - Będziemy próbowali własnymi siłami poprawić sytuację. Po sugestiach zamontowaliśmy rurę przelewową. Być może dołożymy jeszcze jedną. Jednak w obecnych warunkach obniżenie wody w pobliżu gospodarstwa jest możliwe tylko o 20 centymetrów. Nie znam skutecznej metody poradzenia sobie z tematem. Moim zdaniem nie sprawdzi się inne sugerowane rozwiązanie – czyli odstrzał bobrów. A to ze względu na duże skupiska tych zwierząt. Zwolnione miejsca zajmą inne rodziny. Bobry w sposób zauważalny występują u nas od 2000 r. Obecnie są gospodarzami rzek. Na całej Giedniówce osiedliły się całe rodziny. Tamy są tam co kilkadziesiąt metrów. Jest też problem z ich likwidacją, ponieważ są położone w trudno dostępnych miejscach– informuje Zbigniew Kalman. Iwona Łazowa

Komentarze (0) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB