Sobota, 18 listopada 2017. Imieniny Klaudyny, Romana, Tomasza

Radni: poza sesjami też pracujemy

2014-07-13 16:37:37 (ost. akt: 2014-07-13 16:46:16)

Autor zdjęcia: Robert Bartosewicz

Podziel się:

- Gdyby było tak, że radny bierze swoją comiesięczną dietę tylko za posiedzenie rady miasta i uczestniczenie w komisjach, i tylko do tego się ogranicza, to uważałbym, że nasze diety są za wysokie – mówi radny i wiceprzewodniczący rady miasta Leszek Ośliźlok.

Tak zwany szeregowy radny, czyli niepełniący żadnej funkcji dostaje miesięcznie 1680 zł – na rękę, bo diety nie są opodatkowane. Więcej dostają funkcyjni: przewodniczący komisji, wiceprzewodniczący rady oraz jej przewodniczący otrzymują po 1987 zł. Diety są miejskim radnym wypłacane ryczałtowo, raz na miesiąc, niezależnie od liczby posiedzeń sesji i komisji. Niejednokrotnie w wakacje bywało tak, że jeden miesiąc dla radnych był wolny od posiedzenia rady miasta. Czy tak będzie w tym roku, nie wiadomo. - Jeśli okaże się, że są jakieś sprawy do omówienia i załatwienia w wakacje, wymagające zwołania posiedzeń, to być może sesje odbędą się i w lipcu, i w sierpniu – mówi przewodniczący rady miasta Krzysztof Wasiłowski.

Jak pracują radni?

Dieta radnych nie jest wynagrodzeniem. Ma ona teoretycznie m.in. rekompensować straty, jakie radny ponosi ze względu na nieobecność w miejscu swojej pracy, kiedy uczestniczy w obradach sesji czy komisji. Poza tym pieniądze z diety to środki, które należałoby wykorzystać na działalność związaną właśnie z pełnieniem funkcji
radnego. Mogą to być zatem takie wydatki jak zakup paliwa czy opłata za telefon. Zawsze, kiedy pytaliśmy w jaki sposób radni pełnią swoją funkcję poza sesjami i posiedzeniami komisji, mówili o spotkaniach z mieszkańcami, konieczności przygotowania się do posiedzeń, zapoznania się z materiałami, a także o dyżurach w biurze rady, gdzie są do dyspozycji mieszkańców.

Dobry radny
dużo pracuje


Ten stan rzeczy potwierdza radny Marek Kiełbiński. - Dobry radny ma dużo pracy, między innymi dlatego, że chce się kontaktować z mieszkańcami i poświęcać im czas.Bywa tak, że dużo czasu wymaga samo przygotowanie się do sesji, zapoznanie się z materiałami. Tak było na przykład w przypadku tematu spalarni odpadów w naszym mieście – mówi Marek Kiełbiński. I zaznacza, że on jest zwolennikiem obniżenia diet
radnym. O jaką kwotę? - To trzeba by ustalić z innymi radnymi – tłumaczy nasz rozmówca.


Dieta na benzynę
i telefon...



Z kolei wiceprzewodniczący rady Leszek Ośliźlok uważa, że radni – gdyby tylko swoją działalność ograniczyli do obecności na sesjach i komisjach, to ich diety, jego zdaniem byłyby zbyt duże. - Ja jetem dyspozycyjny dla mieszkańców praktycznie przez cały czas. Jeśli tylko są jakieś sprawy wyborców, w których można im pomóc, jestem dostępny w każdej chwili – mówi Ośliźlok. I dodaje, że podczas rozwiązywania różnych spraw mieszkańców, kiedy im pomaga, wykorzystuje pieniądze z diety np. na benzynę, opłaty za telefon czy za parking. - Dlatego też nie oczekuję takich rzeczy, jak zakup laptopów dla radnych. My na takie właśnie rzeczy mamy dietę. Ona jest po to, żeby pomagała nam w wykonywaniu obowiązków radnego. Na to dostajemy pieniądze. I trzeba przyznać, że nasi wyborcy, jeśli chodzi o wysokość diet, są na tyle hojni, że my nie musimy do naszej działalności dopłacać – objaśnia nasz rozmówca.

Robert Bartosewicz
r.bartosewicz@kuriermlawski.pl

Komentarze (1) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Zacznij od: najciekawszych najstarszych najnowszych

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB

  1. alka #1439837 | 178.36.*.* 16 lip 2014 10:53

    Pracujecie..., aż docisków dostajecie... wiadomo gdzie

    ! - + odpowiedz na ten komentarz