Sto lat to bardzo piękny wiek. I skarbnica wiedzy o czasach, których pani Henryk była i jest naocznym świadkiem. Przeżyła II wojnę światową, PRL, upadek komunizmu i narodziny wolnej Polski... Jest skarbnicą wiedzy, przeżyć i mądrości życiowych.
Są spotkania, które nie wymagają wielkich słów, by zostać w pamięci. Wystarczą obecność, rozmowa i człowiek, który swoim życiem potrafi powiedzieć więcej niż niejedna kronika. Tak właśnie przebiegła wizyta u pani Henryki Wyszomirskiej, mieszkanki Mławy, która świętowała setne urodziny.
Z tej wyjątkowej okazji zastępca burmistrza Miasta Mława Marcin Burchacki odwiedził Jubilatkę i jej rodzinę, aby złożyć najserdeczniejsze życzenia zdrowia oraz gratulacje z okazji tak pięknego jubileuszu. W imieniu samorządu przekazał pani Henryce kwiaty oraz pamiątkową grawerkę. Burmistrzowi towarzyszyła kierownik Urzędu Stanu Cywilnego Marzena Lipińska. W spotkaniu uczestniczyli również przedstawiciele Zakładu Ubezpieczeń Społecznych.

Życie pani Henryki to historia pracy, obowiązków i codziennej wytrwałości. Przez 10 lat pracowała w szpitalu, była także woźną w Szkole Podstawowej nr 6, a w czasie wojny pracowała w fabryce szczotek na Wólce, doświadczając trudów tamtego okresu. W wieku zaledwie 16 lat zachorowała na tyfus, co – jak wspomina jej córka – w pewnym stopniu uodporniło ją na inne choroby. Co ciekawe, przez cały okres pandemii nie zachorowała na COVID-19.

Pani Henryka pozostaje osobą niezwykle pogodną, rozmowną i obdarzoną dużym poczuciem humoru. Jest pełna energii i – jak sama podkreśla – dobrze jej się żyje tu i teraz. Na zakończenie wizyty padły słowa, które stały się jej najlepszym podsumowaniem. Zapytana o swoje sto lat życia, pani Henryka powiedziała krótko: „Grunt, że się doczekało tych lat”. To zdanie idealnie oddaje sens tego jubileuszu – prostą radość z przeżytego życia, mimo jego trudów i wyzwań.

Obchody 100. urodzin pani Henryki były nie tylko okazją do świętowania, ale też do wspomnień i rozmów w gronie rodziny oraz gości. Widać było wyraźnie, jak silna więź łączy jubilatkę z bliskimi. W tym szczególnym dniu Jubilatka emanowała radością, a zgromadzeni goście podkreślali jej niezwykłą życzliwość, uśmiech i pogodę ducha.

Życie pani Henryki to historia pracy, obowiązków i codziennej wytrwałości. Przez 10 lat pracowała w szpitalu, była także woźną w Szkole Podstawowej nr 6, a w czasie wojny pracowała w fabryce szczotek na Wólce, doświadczając trudów tamtego okresu. W wieku zaledwie 16 lat zachorowała na tyfus, co – jak wspomina jej córka – w pewnym stopniu uodporniło ją na inne choroby. Co ciekawe, przez cały okres pandemii nie zachorowała na COVID-19.

Pani Henryka pozostaje osobą niezwykle pogodną, rozmowną i obdarzoną dużym poczuciem humoru. Jest pełna energii i – jak sama podkreśla – dobrze jej się żyje tu i teraz. Na zakończenie wizyty padły słowa, które stały się jej najlepszym podsumowaniem. Zapytana o swoje sto lat życia, pani Henryka powiedziała krótko: „Grunt, że się doczekało tych lat”. To zdanie idealnie oddaje sens tego jubileuszu – prostą radość z przeżytego życia, mimo jego trudów i wyzwań.

Obchody 100. urodzin pani Henryki były nie tylko okazją do świętowania, ale też do wspomnień i rozmów w gronie rodziny oraz gości. Widać było wyraźnie, jak silna więź łączy jubilatkę z bliskimi. W tym szczególnym dniu Jubilatka emanowała radością, a zgromadzeni goście podkreślali jej niezwykłą życzliwość, uśmiech i pogodę ducha.
Pani Henryce życzymy wszystkiego najlepszego. Niech każda chwila będzie źródłem szczęścia, niech upływa w spokoju i zdrowiu! Pani Henryko, 200 lat…!







Komentarze (0) pokaż wszystkie komentarze w serwisie
Dodaj komentarz Odśwież
Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez